24.11.07

AdventureGamer.pl - na 100% o przygodówkach!

No cóż, nie będę Was oszukiwał. Nadeszła wielka, wiekopomna chwila. W internecie wystartował właśnie najnowszy, a wkrótce także i najlepszy i największy serwis poświęcony grom przygodowym. Tworzony przez pasjonatów i miłośników przygodówek, dla pasjonatów i miłośników przygodówek. Ale nie zabraknie dziennikarskiego doświadczenia, rzetelności, a także odrobiny luzu i przymrużenia oka. Zapraszamy wszystkich na www.adventuregamer.pl! Na 100% o grach przygodowych – nie chcesz tego przegapić!

9.11.07

Wiedźmin (The Witcher) - gra PC

Będzie krótko, bo o tej grze już prawie wszystko powiedziano. Jakie ma zalety, każdy pewnie wie, więc skoncentruję się na wadach. Z Wiedźminem przeszedłem prawdziwą huśtawkę nastrojów. Po odpaleniu gry, wspaniały film początkowy, potem bardzo ładna grafika już samej gry podczas rozgrywki. Niestety, rozgrywki przez pierwszą godzinę nudnej, przerywanej co chwilę scenkami na silniku gry i mało atrakcyjnej. Na początku grało mi się w Wiedźmina po prostu jakoś dziwacznie i jakby na siłę. Potem pomyślałem jednak, że warto było ten krótki moment słabości przetrwać, bo z każdą chwilą robiło się coraz ciekawiej – mniej więcej od połowy rozdziału pierwszego. Fabuła zaczęła się rozwijać, akcja nabierać tempa… ale tylko przez pewien czas. Po skończeniu rozdziału drugiego zaczęły mnie już nudzić te same questy do wypełnienia i z przykrością muszę stwierdzić, że Wiedźmin jest dla mnie swego rodzaju dziwolągiem, jeśli chodzi o grywalność.

Gra ma bez wątpienia elementy bardzo dobre: grafikę, muzykę, klimat, dialogi. Szkoda jednak, że tym zaletom skutecznie przeciwstawiają się niszczące grywalność wady. Pierwsza i najważniejsza to długie czasy wgrywania się lokacji, i to co chwilę. Oglądanie planszy z napisem: ”loading” zajmuje naprawdę dużą część gry. Może powinni dołączać do gry sagę Sapkowskiego - przynajmniej byłoby co robić w trakcie przerw. To długie, częste wczytywanie potrafi skutecznie odstraszyć od wykonywania questów pobocznych. Wejście do chatki – loading – wyjście z chatki – loading – ziewnięcie – loading – otwieram lodówkę – loading... Swoją drogą, większość questów jest bardzo podobnych do siebie i polega zwykle na przyniesieniu jakiegoś przedmiotu z jednego miejsca i wręczeniu go jakiejś postaci w innym miejscu, ewentualnie zamienieniu paru zdań.

Mnóstwo jest chodzenia tam i z powrotem – loading – bez żadnej satysfakcji. I proszę nie porównywać Wiedźmina do przygodówki, bo nie na bezmyślnym bieganiu w kółko polegają gry przygodowe. Wiedźmin jest grą prostą, która przechodzi się sama i powstała chyba tylko po to żeby opowiedzieć nam pewną historię i żebyśmy wysłuchiwali dialogów. Zbyt wielkiego ich wyboru w trakcie konwersacji zresztą nie mamy. No i do tego małe usterki z autosave’ami nie w tym momencie co trzeba, chowaniem miecza przez Geralta na początku walki, braku możliwości zadania ciosu stojąc wyżej na krawężniku, czy słaba plansza ze zdolnościami bohatera i ekwipunkiem itd. Na pewno sami znaleźliście też inne usterki i wady. Czy ta gra przechodziła w ogóle beta-testy??? Wiedźmin nie jest oczywiście grą beznadziejną, ale oceny w polskich serwisach od 9 w górę to wielkie nieporozumienie. Gra nie jest rewolucyjna, innowacyjna (nawet ten system walki), ani wybitna. Jest to tytuł dobry z zadatkami na bardzo dobry, ale szansę zaprzepaszczono przez ewidentne błędy skłaniające do wyłączenia gry raz na jakiś czas. Po dłuższym czasie obcowanie z komputerowym Wiedźminem staje się nudne i monotonne, szkoda…

RESET YOUR RATING TO: 7,5/10

12.10.07

Planet Terror - Film

Planet Terror, czyli drugi człon Grindhouse, wypada znacznie lepiej od Death Proof. Robert Rodriguez powraca tutaj do jednego ze swoich poprzednich filmów – From Dusk Till Dawn. Tyle, że tam było o pladze wampirów, a tutaj jest o pladze zombiaków. W obu produkcjach krew leje się strumieniami, a Roberto w jakiś sposób potrafi sprawić, że oglądamy to z uśmiechem na twarzy i chcemy więcej. Tajemnica tkwi chyba w tym, że reżyser traktuje materiał, nad którym pracuje z przymróżeniem oka. Przenosi na ekran nasze chłopięce pragnienia zabawy w wojnę plastikowymi figurkami. W jednej ze scen Planet Terror mały chłopiec bawi się zresztą walczącymi figurkami podkładając pod jedną z nich głos: “zaraz zjem twój mózg”. Niedługo potem zombiaki atakują ludzi. W innej scenie matka tego samego chłopca daje mu pistolet mówiąc: “strzelaj, tak jak robisz to w swoich grach komputerowych”. I Planet Terror to właśnie taka zabawa: trochę naiwna, trochę kiczowata, ale w jakiś sposób swoiście urocza. A kicz ten jest świetnie zrealizowany, w stylu parodiującym stare filmy sensacyjne i horrory klasy B. W tym klimacie są zdjęcia, muzyka, fabuła, a na obraz nałożono filtr sprawiający wrażenie, że film jest zniszczoną kopią kręconą wiekową kamerą. Do tego dostajemy sporo “maczo-dialogów” pasujących do tej stylistyki jak ulał i wprawiających w komediowy, absurdalny nastrój. Kilka scen w szpitalu, do którego stale napływają nowe przypadki dziwnych zarażeń wirusem, jest klasą samą dla siebie, a Josh Brolin grający doktora przypomina Jeffa Bridgesa z Big Lebovski i wypada wyśmienicie. Jest dużo akcji, strzelania i stylu Rodrigueza – ogląda się to łatwo i przyjemnie, jak z jedzeniem hamburgera. Wystarcza, żeby się najeść, ale jakość mięsa nie jest najlepsza w Teksasie;-) Po pierwszej godzinie film traci na jakości, zaczyna brakować oryginalnych scen, za to w roli aktora pojawia się Tarantino i musimy oglądać prostackie żarty jak ten z gnijącym członkiem. Z kolei pomysł z karabinem zamiast nogi powstał tylko dla kilku widowiskowych scen i wygibasów, ale szczerze mówiąc nie zachwyca. W Desperado była strzelająca gitara, tutaj jest strzelająca noga… Szkoda, że poziom filmu spada, bo mogłoby być bardzo dobrze, a tak staje się zbyt efekciarsko i miałko.

RESET YOUR RATING TO: 6/10

8.10.07

Bioshock - gra PC

O Bioshocku zostało powiedziane już wiele. Najlepiej oceniana gra w dziejach branży gier komputerowych i wspaniałe recenzje we wszystkich serwisach. Nie będę tutaj omawiał każdego elementu gry, bo nie ma to sensu. Skoncentruję się za to na kilku moich spostrzeżeniach i wrażeniach z rozgrywki.Bioshock ma interesujący wstęp i interaktywne wprowadzenie do gry, które od razu rzuca nas w wir wydarzeń i szybko, wraz z naszym postępem, wtajemnicza nas w świat gry. To od początku budzi w nas duże nadzieje na niezwykłą przygodę i nowe doświadczenia. Ale nie tylko to. Wspaniała grafika, a przede wszystkim jej styl, oczarowują od samego początku. Oryginalne, podwodne miasto Rapture powala na kolana. Cały podwodny świat wymyślony i stworzony od podstaw, z własnym stylem architektonicznym, ale także z wieloma detalami wskazującymi jak żyli jego mieszkańcy i jakimi prawami ten świat się rządził. Do tego, wyjątkowa oprawa audio i świetne, klimatyczne głosy, podłożone w znajdowanych przez nas głosowych dziennikach mieszkańców Rapture. Wszystko to tworzy świetną atmosferę – jak się okazuje – atmosferę psychodeliczną, bo świat ten stał się w wyniku eksperymentów i manipulacji totalną katastrofą. To co miało być doskonałą utopią stało się krainą zamieszkałą przez dewiantów i psychopatów. W Bioshocku stworzono miejsce akcji idealne dla rozbudowanej fabuły.Fabuła w Bioshock jest jednak przedstawiona w spsosób mało interesujący, a to ma też związek z gameplayem. Przez cały czas wykonujemy liniowe do bólu misje, znane z każdej innej gry FPS. Pozorne wybory moralne stoją tylko na poziomie albo białe, albo czarne i ograniczają się tak naprawdę do jednej kwestii: ratować Little Sisters czy nie. O fabule dowiadujemy się ze wspomnianych wcześniej nagrań głosowych i nie uświadczymy żadnych filmików budujących emocje (poza ostatnim, zbywającym nas szybko filmikiem końcowym). Narastania napięcia i pobudzenia ciekawości nie zapewni także sama rozgrywka. Zobaczmy jak atmosferę zbudowali twórcy w Sanitarium. Wiem, to nie jest FPS, tylko przygodówka, zupełnie inny gatunek, ale to nie szkodzi. Chodzi o to, że w Sanitarium w sposób filmowy i artystyczny wprowadzano gracza powoli w fantastyczną fabułę. Tam nie można było odejść od monitora, bo chciało się poznać ciąg dalszy, a układanki zagadki łączyły się powoli w zgrabną całość. Elementy z etapów poprzednich nagle przypominały się nam na nowo w innym kontekście i nabierając nowego znaczenia. To było całościowe przeżycie pochłaniające całego ducha, skłaniające do refleksji i do wzruszeń. Sanitarium było arcydziełem poruszającym niemal każdego. Bioshock nim nie jest!A co do gameplaya, to owszem, mamy tutaj plasmidy i inne upgrady dające nam genetycznie moce magiczne i różne usprawnienia, ale rewolucją to to nie jest. Podobne rzeczy były już w wielu grach, np. w starym Hexenie z 1995 roku. W Bioshocku tych “talentów” jest oczywiście więcej, ale w większości przypadków użycie ich nie ma żadnego uzasadnienia. Jasne, kilka razy strzelimy wiązką elektryczną w kałużę wody, żeby uśmiercić przeciwnika. Czasem stopimy ogniem warstwę lodu, żeby otworzyć zamrożone drzwi. Rzecz w tym, że nie jest to esencją gry, musimy to zrobić tylko kilka razy w przeciągu całej rozgrywki. Przez większą część czasu wystarczy rąbać przeciwników z broni palnej, albo bić ich kluczem francuskim i lecieć do przodu, od jednego punktu do drugiego. Pod względem gameplaya Bioshock nie odstaje od innych przedstawicieli gatunku FPS. To nie jest w żadnym wypadku system rewolucyjny. Pod tym względem dużo lepsze były System Shock 2, Deus Ex, a nawet Half-Life. Aby przejść Bioshocka nie trzeba w ogóle myśleć. I dlatego nie jest to gra wybitna, tak jak wszędzie się o niej pisze.

Podsumowując, Bioshock nie jest grą innowacyjną. Ma wspaniałą grafikę, świat gry i kilka niezłych, ale nie nowych elementów. Fabuła mogłaby być przedstawiona dużo lepiej z bardziej dopracowanymi zwrotami akcji. Jest za to dosyć przewidywalną strzelanką. W Bioshocka oczywiście warto zagrać, bo gra jest niezłą zabawą z giwerą w dłoni, ale nie ma się co nastawiać na coś wybitnego. W Bioshocku, czym dalej, tym nudniej. Cały czas czekałem na coś wielkiego, co nigdy nie nastąpiło. Może to wina tych wszystkich recenzji wychwalających grę z każdej strony.

RESET YOUR RATING TO: 8,5/10

3.10.07

This Is England - Film

Najlepszy – obok American History X – film o subkulturze skinheadów. Tym razem, zamiast w amerykańskim, to w angielskim stylu. Przesłanie jednak podobne. Osadzony w lecie 1983 roku, This Is England to historia Shauna, 12-latka przeżywającego śmierć swojego ojca na wojnie. Wyśmiewany i atakowany w szkole przez rówieśników Shaun, przyłącza się do niegroźnej, wesołej grupki młodych skinheadów. Tam znajduje ochronę, zrozumienie i zabawę w postaci wandalizowania opuszczonych budynków i słuczania muzyki ska. Dzięki swojej determinacji i uroczej zadziorności, chłopak staje się maskotką grupy. Frywolność i zabawa kończą się, kiedy z więzienia wychodzi stary skinhead Combo. Front Nacjonalistyczny szuka bojówek do walki z obcokrajowcami, a Combo tworzy paramilitarną, rasistowską bojówkę.This Is England to fascynująca podróż wraz z Shaunem – od sielskiej zabawy do wchodzenia w przedwszczesną dorosłość, przemoc, manipulację i politykę. Film balansuje pomiędzy scenami komicznymi, a brutalną rzeczywistością i nerwowym napięciem. Wszystko zgrabnie połączone w bardzo dobrym scenariuszu z inteligentnymi dialogami i świetnie nakreślonymi postaciami. Jedne z nich wzbudzają sympatię, inne niechęć, a jeszcze inne wrogość. Żadna nie pozostaje nam jednak obojętna. Wyjątkowe są także zdjęcia – surowe, nieoszlifowane, atmosferą tkwiące w latach 80-tych.

This is England to historia o izolacji, wewnętrznym osamotnieniu i pustce, potrzebie jej zapełnienia przez poczucie przynależności i władzy. Rasizm i nietolerancja to jedne z czynników na których wyrosło poprzednie pokolenie Anglików. Przez cały film da się odczuć polityczny klimat rządów Margaret Thatcher i inwazji na Falklandy – konfliktu, którego konsekwencje w bezpośredni i pośredni sposób mają wpływ na życie bohaterów.
Jak zwykle, nienawiść do imigrantów i odmienności kulturowej jest przez rasistów racjonalizowana poprzez patriotyczny ratunek ojczyzny i nawoływanie klasy robotniczej do solidarności w imię ochrony gospodarki. Rasiści witają więc z otwartymi rękami wszystkich pracowitych obcokrajowców, po to by potem zaatakować prowadzącego własny sklep przedsiębiorcę z Pakistanu. Werwa, zadziorność i wrogość rasistów okazuje się być głównie wynikiem zagubienia, strachu, upadku wartości własnej kultury i braku rodzinnych więzi i domowego ciepła – coś czego Combo bardzo imigrantom zazdrości. Jedyną jego odpowiedzią jest niestety rozpacz i przemoc. This is England to bez wątpienia jeden z najlepszych angielskich filmów ostatnich lat i szkoda by było gdyby w Polsce przeszedł bez echa.

RESET YOUR RATING TO: 8/10

11.9.07

Death Proof - Film

Nigdy nie myślałem, że będę bardzo krytykował film Quentina Tarantino, ale stało się – niestety. Gdyby z Death Proof wyciąć większość scen nie byłoby wielkiej straty. Przez sporą część czasu słuchamy dennych, bezsensownych dialogów, które są tylko cieniem mistrza ciętego języka. Tym razem Tarantino nie błyszczy oryginalnością i talentem – on się z tymi dialogami męczy i zanudza nas na śmierć. A wszystko to tylko po to, żeby dwukrotnie, na chwilę, dać upust swojej fascynacji kinem klasy B i uraczyć nas - tak naprawdę średnimi - pościgami samochodowymi. Zabawa kinem, konwencjami - rozumiem – to było w każdym filmie Tarantino. Ale to było zawsze z klasą, błyskiem w oku, ciekawymi pomysłami... Death Proof wygląda jakby był zrobiony przez jakiegoś amatora-naśladowcę Tarantino. Albo tak jak gdyby powstał przed doskonałą trójcą: Reservoir Dogs, Pulp Fiction, Jackie Brown. O Kill Billu nie wspominam, bo już tam Tarantino zaczął powoli schodzić w dół. Death Proof jest jak infantylny pastisz stylu Tarantino. Po Quentinie spodziewałem się czegoś o wiele lepszego. On potrafi dużo lepiej, a zamiast tego woli zachowywać się jak niedojrzały fan kina, któremu dali kamerę do ręki.

RESET YOUR RATING TO: 3/10

9.9.07

Medal Of Honor: Airborne - gra PC

Nowy Medal Of Honor po raz 1532 trafia na nasze komputery i konsole. Odgrzewany kotlet? Ku zaskoczeniu – nieźle przyprawiony – smakuje nawet dobrze. Trzeba przyznać, że Airborne posiada główny atut serii MoH, czyli dużą dynamikę rozgrywki. Dla mnie MoH to właśnie taka gra akcji osadzona w realiach wojennych. Co prawda autorzy próbowali wkręcić do gry trochę elementów taktykcznych, ale nie do końca im to wyszło. Na początku każdej misji, skacząc ze spadochronem możemy mianowicie nieco pokierować naszym lotem i wylądować – rzekomo - w różnych miejscach pola bitwy. W takiej sytuacji, wiadomo: atak z zaskoczenia na wroga od tyłu, od flanki a może rozsadzenie go od wewnątrz. Niestety, w większości przypadków to tylko pozory, bowiem promień lądowania ogranicza sie przeważnie do kilkunastu metrów od miejsca wyskoku z samolotu. Nie zdążymy więc dolecieć i wylądować na drugim krańcu mapy.

Chociaż mapy poziomów są dosyć małe, to zaprojektowane bardzo dobrze. Mamy sporo celów do wykonania, zmieniają się jak w kalejdoskopie, dochodzą nowe. Cały czas coś się dzieje, trwa intensywna walka o pozycje frontu, grupy jednostek wycofują się, powracają itd. Możemy pójść w bój sami, albo ostrzeliwać pozycje przeciwnika w oczekiwaniu na wsparcie kompanów. Gra jest cały czas dynamiczna, rozgrwka intensywna i trudno oderwać się od monitora dopóki nie skończymy misji.

Grywalność to właśnie największa zaleta MoH. Czasami będziemy biec do przodu co sił w nogach, innym razem zastanowimy się, z której strony podejść do bunkra. Zawsze jednak kule świstają nad głową, a palec spoczywa na cynglu broni. Grafika w Airborne nie powala na kolana, ale to nie jest w tej grze najważniejsze. Jest po prostu na dobrym poziomie i to wystarcza. Jest w grze też kilka bugów, ale generalnie nie utrudniają one zbytnio rozgrywki. Medal Of Honor: Airborne to gra, której warto poświęcić kilka godzin. No ale właśnie – można ją ukończyć w ciągu jednego dnia i wygląda raczej na dodatek do MoH, a nie na samodzielna grę. Specjalnie nie przeszkadza mi taka długość gry, bo ostatnio mam coraz mniej czasu na granie i traktuję ją jako coś na wzór interaktywnego filmu: szybko, intensywnie, treściwie. Czy jednak producenci i wydawcy nie powinni w takim wypadku znacznie obniżyć ceny gry? Cena produktu wskazuje na pełnoprawną grę – ja mimo wszystko oceniam Airborne jako dodatek...

RESET YOUR RATING TO: 8/10